Książka łączy rodzinę, czyli biblioteka poleca
Współczesne życie dzieci coraz częściej splata się z technologią, a telefony komórkowe są obecne nawet w codziennych zabawach i rozmowach, także u najmłodszych dzieci. Wasze maluchy także z pewnością chciałyby mieć taki sprzęt, by móc się nim bawić i chwalić wśród koleżanek i kolegów, szczególnie jeśli rówieśnicy już jej mają. Jeśli zastanawiacie się jak wytłumaczyć dziecku, że jeszcze nie czas na posiadanie własnej komórki, sięgnijcie po książkę „Basia i telefon”. To kolejna część popularnej serii autorstwa Zofii Staneckiej, skierowanej do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Książka podejmuje bardzo aktualny temat – obecność telefonów w codziennym życiu – i robi to w sposób przystępny, wyważony oraz dostosowany do wrażliwości młodego czytelnika. Uczy małego odbiorcę, jak działa telefon i dlaczego potrzebny jest osobom dorosłym i starszym dzieciom, a maluchom już niekoniecznie. Zofia Stanecka w ciepły i pełen humoru sposób pokazuje na przykładzie Basi, że nie zawsze dostaje się wszystko, czego się pragnie, a na własny telefon czasem trzeba zaczekać. Historia Basi została opowiedziana z perspektywy dziecka, dzięki czemu młody czytelnik łatwo utożsami się z emocjami bohaterki: ciekawością, ekscytacją, ale też frustracją i poczuciem bycia pominiętym. Wszystko to czyni tę lekturę doskonałą zarówno do wspólnego czytania z rodzicem, jak i samodzielnej przygody.
Zofia Stanecka Marianna Oklejak, „Basia i telefon”, Warszawa: Egmont Polska, 2012.
Liczba stron: 24
Wiek: 3+
[...]
Fabuła recenzowanej dziś książka – „Basia i telefon”– koncentruje się na sytuacji, w której Basia styka się z telefonem komórkowym i naturalnie zaczyna się nim interesować i chce go posiadać. Na początku książki dziewczynka idzie z mamą na imieniny do swojej starszej i ewidentnie bogatszej kuzynki Luli. Basia postanawia ubrać się po swojemu i zakłada wygodny dres, bo najważniejsze dla niej jest to, że będzie mogła jeść ciastka bez obawy o ubrudzenie sukienki. Na miejscu czuje się nieswojo, dostrzegając piękne ubranie i nowe zabawki Luli. Dodatkowo kuzynka podkreśla przed koleżankami, że Basia jest młodsza, co od początku odsuwa ją od zgromadzonego towarzystwa. Kuzynka Lula wraz z innymi dziewczynkami oglądają piękne i drogi prezenty, wśród których jest „prawdziwy telefon komórkowy z malinową klapką i dzwoniącą figurką misia pandy”. Robi on duże wrażenie na wszystkich zaproszonych. Basia czuje się dziwnie w eleganckim otoczeniu i zaczyna zazdrościć kuzynce. Sama nie ma prawdziwego telefonu, a jedynie „zabawkowy […] zrobiony z drewnianego klocka, na którym Janek narysował długopisem klawisze”. Nie chce się jednak przyznać do tego przed koleżankami, co sprawia, że sytuacja jest dla niej trudna emocjonalnie. Mie potrafi nazwać swoich uczuć, ale wyraźnie odczuwa smutek, złość i zazdrość. Nie chce być inna, wykluczona, dlatego kłamie, że ma prawdziwy telefon. Cały wieczór ma jednak zepsuty i nie potrafi się cieszyć zabawą u kuzynki. Wychodzi ze spotkania cicha i zamyślona.
W drodze powrotnej interweniuje mama, która zabiera Basię do kawiarnio-księgarni na rozmowę. Z ogromnym zrozumieniem, wrażliwością i cierpliwością tłumaczy Basi, dlaczego nie można mieć wszystkiego, czego się chce. Opowiada córce, że chciałaby mieć laptop taki, jak ma ciocia Marta. Nie kupi go jednak, ponieważ jej aktualny sprzęt wciąż działa i nie ma potrzeby go wymieniać. Pokazuje na swoim przykładzie, że nie zawsze trzeba kupować wszystko, czego się pragnie. Mama tłumaczy, że telefon nie jest zabawką i że dzieci nie powinny z niego korzystać bez potrzeby. To wywołuje u Basi poczucie niesprawiedliwości. Skoro telefon jest taki ciekawy, dlaczego dorośli mogą go używać? I dlaczego ma go kuzynka Lila? Basia również chciałaby dostać własny telefon, jest rozczarowana, że go nie ma i zazdrości kuzynce. Mama tłumaczy jej jednak, że zarówno dorośli, jak i kuzynka, mają potrzeby, które można załatwić za pomocą telefonu. Potrzebują kontaktu, gdy są poza domem i załatwiają różne sprawy. Lila jest starsza, kończy lekcje o różnych godzinach i potrzebuje kontaktu z tatą, gdy wraca z baletu. Basia nie ma takich potrzeb, nie zostaje nigdzie sama i nie musi dzwonić do rodziców. Basia zaczyna rozumieć perspektywę mamy, a jej myśli powoli zajmuje sposób działania telefonu, a nie chęć jego posiadania.
W finale książki Basia bawi się z bratem, spędzają czas analogowo, nie korzystając z technologii. Historia kończy się pozytywnie, mimo że Basia nie dostaje wymarzonego telefonu. Dziewczynka ma świadomość, że nie można mieć wszystkiego, a telefon dostanie wtedy, gdy naprawdę będzie jej potrzebny. Teraz może się bawić i korzystać z czasu spędzonego z bliskimi. Historia pokazuje, że telefon sam w sobie nie daje radości, jest tylko narzędziem, z którego dziewczynka nie ma potrzeby jeszcze korzystać. Książka pozostawia małego czytelnika z prostym wnioskiem, że telefon nie jest najważniejszym elementem codzienności.
Największym atutem recenzowanej książki jest jej walor wychowawczy. „Basia i telefon”prowokuje do rozmowy o potrzebie posiadania telefonu, o zazdrości, poczuciu bycia odrzuconym i radzeniu sobie z emocjami. Przesłanie nie jest przesadnie nachalne, ale wyraźnie widoczne dla małego czytelnika. Wnioski naturalnie wynikają z przebiegu wydarzeń, co sprzyja łatwemu odbiorowi i pełnemu zrozumieniu. Z książki „Basia i telefon”mali czytelnicy mogą wynieść wiele ważnych i praktycznych lekcji, które odnoszą się zarówno do codziennego życia, jak i do relacji z innymi ludźmi. Przekaz jest dostosowany do ich wieku i oparty na bliskich im doświadczeniach.
Cały artykuł pod linkiem: http://ckubialystok.pl/2026/01/26/ksiazka-laczy-rodzine-czyli-biblioteka-poleca-26/#


